Złoto, srebro, diamenty, szmaragdy, szafiry i rubiny w rękach anonimowych indyjskich rzemieślników przemieniają się w metaforyczny przekaz między osobą, którą zdobią, a kimś, kto na nią patrzy. Miedzy kobietą a mężczyzną w szczególności.

Posiadanie tych przedmiotów jest oznaką żywotności, ich brak - zwiastuje przemijanie. Tak było przed tysiącami lat, tak też jest obecnie pomimo wszechogarniającej komercji.
Indyjska biżuteria jest zarazem etniczna i uniwersalna,
bowiem kumuluje w sobie wpływy mezopotamskie, perskie, hellenistyczne, chińskie i wreszcie europejskie.

Już od dziewiętnastego wieku europejska sztuka jubilerska czerpie z Indii pełnymi garściami - i zarazem wpływa na indyjskie wyroby swoją zmieniająca się modą i gustami europejskich kobiet. Włoski jubiler daje indyjskim rzemieślnikom za wzór reprodukcje portretów dam ze słynnej Galerii Uffizi we Florencji.
Po kilku tygodniach otrzymuje repliki biżuterii noszonej
przez bogate panie w XVII i XVIII wieku. Wiemy, ze są to wyroby współczesne, ale mamy jednocześnie wrażenie ich autentyczności.

Nikt nie wie, jaka część złota i srebra w Indiach ulega powtórnemu przerobowi. Dzieje się tak od wieków. Dziedziczone po babkach i matkach ozdoby były i są przetapiane - i na nowo formowane w naszyjniki i kolczyki.
Rzemieślnicy posługują się takimi samymi narzędziami i metodami, jak ich poprzednicy i poprzednicy ich poprzedników. Czy ich wyroby są zatem nowe czy stare?
czytaj więcej...